To będzie ostatnia walka Araba w Fame MMA?

Foto: Fame MMA fanpage

Po wczorajszym F2F wszyscy odnieśli wrażanie, że to Piotr Szeliga ma więcej argumentów niż Gabriel “Arab” Al-Sulwi. Jak będzie w klatce? Tego dowiemy się 26 marca na Fame mam 13. Już dziś natomiast możemy spekulować o ewentualnej przyszłości Araba w Fame MMA.

Po wczorajszej konfrontacji z Szeligą odnosimy nieodparte wrażenie, że Arab nie pasuje do świata w którym się znalazł, a ewentualna przegrana może pogrzebać jego karierę w federacji Fame. Świat freak fightów to świat walk, ale też konfliktów i dymów.

Problemy ze znalezieniem przeciwnika?

Przypomnijmy, że Gabriel “Arab” Al-Sulwi do tej pory stoczył 3 walki w federacji Fame MMA. Wszystkie wygrał i był postrzegany jako mocny zapaśnik, z którym mało kto chciał walczyć w formule MMA. Jego pojedynek w formule bokserskiej z Kizo zostanie zapamiętany jak najnudniejszy main event w historii freak fightów i szczerze mówiąc, ciężko będzie to przebić.

Gabryś niejednokrotnie narzekał, że nie może znaleźć przeciwnika. Dodatkowo nigdy nie słynął z kontrowersji, a jego dotychczasowe walki odbywały się czysto sportowo, bez tak zwanych “dymów”. Taki fakt nie był na rękę federacji i włodarzom, którzy oprócz wyników sportowych cenią spory i konflikty między zawodnikami.

Walka na siłę?

Jak sam Szeliga mówił, nie chciał walki z Arabem, to tamten go sprowokował wyciągając “kartę” chorego trenera. Po wczorajszej konfrontacji F2F z pewnością możemy stwierdzić, że to Szeliga przedstawił więcej argumentów dotyczących ich sporu. Nie dość, że Arab na siłę wymusił to starcie to fakt, że jego stosunki z trenerem nie były najlepsze nie pomagają mu w sprawie.

Trzeba za to mieć na uwadze, że fakt, iż Gabriel “Arab” Al-Sulwi całą gażę z walki przeznaczy na leczenie chorego trenera! Jest to bez wątpienia bardzo hojne z jego strony!


A waszym zdaniem, czy Arab po walce z Szeligą jeszcze zawalczy na Fame?

Total
0
Shares
Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Powiązane posty