Don Kasjo vs Murański. Walka dodana na siłę?

Foto: Prime MMA Show fanpage

Już jutro będziemy mieli okazje zobaczyć walkę między Mateuszem “Muranem” Murańskim, a Kasjuszem “Don Kasjo” Życińskim. Walka dodana z doskoku i na siłę, lecz w ringu/oktagonie może wyjść z tego coś naprawdę ciekawego.

19 lutego odbędzie się gala Prime MMA na której jednym ze starć będzie pojedynek między twarzą federacji, a jej zawodnikiem. Walka została zapowiedziana stosunkowo niedawno, bo 1 lutego. Formuła to oczywiście boks. Mateusz Murański wyszedł z propozycją meksykańskich, skórzanych rękawic 8oz, która została zaakceptowana.

Sam Kasjusz oczywiście zaprzecza, jakoby walka ta miała być robiona tylko pod podbudowę gali, lecz na wczorajszym programie Prime MMA, czyli “Zadymie” z nim i Mateuszem Murańskim, Życiński powiedział:

“Nie planowałem nawet walczyć, mam kontuzję dwóch łokci, nie czuję głodu walki i tak nawet jak chodziłem ostatnio na tą salę ten tydzień to pomyślałem sobie: ‘Kuurwa, jak dobrze, że ten tydzień tylko w sumie jest do walki bo całych przygotowań by mi się nie chciało’.”

Foto: Prime MMA Show fanpage

Poza tym, Kasjusz ma tutaj bardzo dużo do stracenia, w zasadzie całą legendę jaką budował wokół siebie. Przegrywając z Mateuszem Murańskim w boksie, straciłby cały pięściarski autorytet. Na kartach co prawda ma jedną porażkę, z Normanem Parkiem, lecz on, jak i sporo osób uważa, że nadal jest niepokonany, odkąd zaczął walczyć dla freakowych organizacji. Natomiast co traci Murański w przypadku przegranej? Kompletnie nic, przecież Kasjusz to utytułowany pięściarz, brązowy medalista Polski, więc żaden wstyd przegrać z kimś takim w jego płaszczyźnie. Jeśli Murański przetrwa z Kasjuszem pełen dystans, to już tylko tym zyska powód do uznania. Nawet nie wspominając o sytuacji, w której to Murański wygrywa z Kasjuszem. Zaliczyłby wtedy chyba największy awans w hierarchii w historii freak fightów.

Don Kasjo sam nie upatruje żadnej szansy na wygranie Murańskiego. Warto wspomnieć, że Mateusz jest większym underdogiem niż L Pro w walce z Kubańczykiem.
Zatem po co w ogóle ta walka? Między panami nie ma żadnego konfliktu, a Kasjusz wychodzi do walki wprost mówiąc, że mu się nie chce i stawia całą swoją legendę i autorytet na szali. Z której strony by nie spojrzeć łatwo dojść do wniosku, że walka powstała po to, żeby ratować ratingi gali, ew. Kasjusz chce po prostu dorobić trochę grosza, a najprawdopodobniej prawda leży gdzieś pośrodku, czyli jedno i drugie. Warto oczywiście zaznaczyć, że nie ma w tym nic złego, gdyby nie fakt, że jest nam wpajane, że Kasjusz faktycznie po prostu, bez większego powodu chce sprawdzić się z Mateuszem.


ZOBACZ RÓWNIEŻ:
Grabowski odnosi się do sprawy z Gromdą. Denis odpowiada.
Gromda – kontrakty, kary i zarobki. Prawda wyszła na jaw.
Soroko jednak zawalczy! Więzienie go nie ominie?


Total
0
Shares
Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Powiązane posty